Kolejny niespodziewany gośćEdytuj
-jaka to propozycja- zapytała zapytała Elsa z ciekawością.
-no, własciwie to niespodzianka, ale i tak dowiesz się dopiero jutro. Teraz już pujde, dobranoc.. i do jutra.- powiedział księżna rzegnając się z Elsą i opuszczając sale tronową.
Elsa była przerażona tą niespodzianką, ale również zaciekawiona. Zwarzywszy na to, że była juz dość puźna godzina to wyszła z sali i udała się w kierunku swej komnaty. Kiedy już tam dotarła to przebrała się w piżamę i polożyła się spać. Niestety ciekawość nie pozwalała jej zasnąć. Cały czas myślała nad tą niespodzianką swojej ciotki. W końcu zasneła.
Na drugi dzień, gdy slońce wstało o jakiejś 7.00, Elsa od razu po obudzeniu się poszła do łazienki, wykąpała się, ubrała i w pośpiechu zeszła na parter pałacu myśląc, że jej ciotka będzie tam już czekać. Nie myliła się, Amelia stała w sali tronowej z niecierpliwością. Elsa weszła tam i nerwowo zaczęła pytać:
-no i co z tą niespodzianką? Jaka jest ta propozycja?
-spokojnie Elso, zaraz ci powiem. Tylko usiąć prosze na tronie- powiedziała Amelia
Elsa usiadła i wtedy do sali wszedł pewien młodzieniec. Był wysokim, szczupłym (jak Hans) 22-u latkiem. Miał brązowe, krótko przycięte włosy, jasną karnację i niebieskie oczy. Ubrany był w brązowy żupan z licznymi odznakami, czarne spodnie i buty.
- wasza wysokość oto książę Dominik z dalekiego królestwa na wschodzie- powiedziała z radością Amelia
-witaj królowo, wprost niezmiernie miło mi cię poznać- oznajmił Dominik
-mi też miło cię poznać, ale co cię sprowadza do mnie?- zapytała Elsa ze zdziwieniem
-królowo pozwól że ja odpowiem. Dominik to mój kandydant na męża dla ciebie- wtrąciła się księżna
-zaraz że co? Jaki kandydant?- zapytała królowa z niedowierzeniem
-Elso nie denerwuj się, prosze- powiedziała Amelia próbując uspokojic Else
-jak mam się nie denerwować skoro przyprowadzasz tu jakiegoś księcia i mówisz mi że mam go poślubić- wykrzyknęła królowa z oburzeniem- poza tym, dlaczego zaczęłaś szukac jakiegoś kandydata?- zapytała
-bo ja juz wszystko zrozumiałam. Nie masz męża bo jestes tak zajęta, że nie miałaś czasu wogóle go sobie poszukac, więc rozwiązałam twój problem.- oznajmiła Księżna
-ale jaki problem, o czym ty wogóle mówisz? Mówiłam ci przecież, że chce sama rządzić- rzekła Elsa wciąż zdenerwowana.
Amelia po tych słowach spoważniała i powiedziała do Elsy wściekłym głosem:
-a ja ci powiedziałam, że nie możesz nie mieć męża bo zrujnujesz przyszłość Arendelle. Poza tym miałaś słuchać moich rad, taka była umowa.
-wiem, ale chyba powinnam w takim wypadku ją zerwać- zakomunikowała Elsa swej ciotce
Amelia popatrzała chwile na Else, po czym odwróciła wzrok na Dominika i kazała mu opuścic sale tronową by spokojnie porozmawiac z Elsą. Dominik wyszedł, a między kobietami zaczęła sie ponowna rozmowa.
-Elso, ja wiem, że ty wolisz być sama i sama rządzic naszym krajem, ale zrozum to tak nie wypada- powiedziała księżna ze ściszonym głosem
-ale mnie nie obchodzi co wypada a co nie. To jest moja decyzja i nie powinnaś się do niej mieszac- rzekła Elsa.
-jestem księżną Arendelle i też mam coś do powiedzenia- powiedziała Amelia z doniosłym głosem
-a ja mam decydujący głos
-ale...
Amelia próbując dokończyć to co chciała powiedzieć, usłyszała coś dziwnego.
-Elso słyszałas to?- zapytała
-ale co?- odpowiedziała Amelii nie wiedząc oco jej chodzi
-przysięgam że coś słyszałam
Nagle w strone Amelii zaczął iść Olaf. Był odwrócony tyłem więc jej nie zauwarzył. Po chwili zderzył się z nią a ona zaczęła krzyczeć:
-aaaaaaaaaaaa
-Olaf również przestraszony podzielił się na kawałki po czym poskładał się z powrotem i powiedział:
-no wie pani co. Żeby tak straszyć, omało co się nie przekręciłem.
-matko boska, ten bałwan mówi???- wykrzykneła księżna z przerażeniem
-cześć jestem Olaf, a to jest mój niż skandynawski- mówi z uśmiechem wskazując na swoją chmure którą Elsa mu wyczarowała z przed roku
Po chwili Amelia zemdlała. Do stojącej Elsy obok leżącej Amelii podszedł Olaf i wpatrując się w nieznaną mu kobiete zaczął cicho pytać:
-a tak właściwie to kto to jest?
-oh Olaf- powiedziała Elsa łapiąc się za czoło i po krótkiej chwili zaczęła budzić ciotke
-ciociu, ciociu, obudź się
Wtedy Amelia obudziła się z krzykiem na ustach. Wciąż była roztrzęsiona widokiem mówiącego bałwana.
-aaaaaaaa,ten bałwan mówił, on mówił
-spokojnie ciociu. To był Olaf
-że kto?
-Olaf! bałwan którego stworz...
Elsa chciała powiedzieć z kąd się wzioł Olaf, ale zapomniała że Amelia nie wie o jej mocy, więc powiedziała:
-znalazłam go
-ale dlaczego on mówi?- spytała wciąż roztrzęsiona księżńa
-bo jest zmutowany, no nie ważne. Może wrócimy do naszej poprzedniej rozmowy?- odpowiedziała Elsa po czym szybko zmieniła zdanie by wymigać się od powiedzenia Amelii prawde o Olafie.
-no dobrze, ale pod warunkiem że ten zmutowany bałwan wyjdzie- zasugerowała księżna
-no dobrze. Olaf wyjdziesz na chwile?- zapytała Elsa
Po chwili głupiego wpatrywania się w Else Olaf powiedział:
-ok
Idąc w strone wyjscia Olaf powiedział do siebie
-To ja jestem zmutowany???
Po wyjściu Olafa Elsa i Amelia rozmawiały chwile o tym czego nie udało się im skończyć. Potem księżna wyszła i udała się do swojej komnaty. Widać było po niej, że nie była zadowolona. Królowa po jej wyjściu długo nie wychodziła z sali tronowej. Myślała nad tym co powiedziała jej ciotka.
Ciąg dalszy nastąpi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz